Super Express – Kto chciał wykraść tajemnice MON?!

18 lipca 2008 - W prasie

Kto próbował wywieźć za granicę stworzony przez polskich naukowców na zlecenie MON nowoczesny system wykrywania skażeń chemicznych o nazwie Tafios? Urządzenie, które chciałaby mieć na wyposażeniu każda armia świata, potajemnie przetransportowano pod koniec maja do Czech. Tylko dzięki czujności pracujących nad nim konstruktorów nie wywieziono za granicę dokumentacji tego tajnego projektu.

Piotr Sieńko 18.07.2008 r. Super Express (wydanie internetowe)

Polscy naukowcy od 10 lat pracowali na zlecenie MON nad super nowoczesną technologią wykrywającą skażenie chemiczne na polu walki i jako pierwsi na świecie skonstruowali tak nowoczesne i precyzyjne urządzenie. Na opracowanie systemu, któremu nadano kryptonim Tafios, resort obrony wydał w 1997 r. 2 mln. zł. Trzy lata później urządzenie było gotowe i okazało się, że nikt na świecie nie może się poszczycić tak zaawansowaną technologią, niezbędną żołnierzom na wojnie lub misjach pokojowych.  – System jest w stanie wyczuć nawet najdrobniejsze cząsteczki gazów bojowych lub chemikaliów zagrażających żołnierzom w boju – mówi jeden z jego twórców. – Przeszedł setki testów i wygrał z dostępnymi na rynku konkurentami.

Jego produkcję Ministerstwo zleciło państwowemu zakładowi Radwar dwa lata temu. Pomocą w uruchomieniu produkcji zajmowali się nadal twórcy Tafiosa – kilkunastu inżynierów, mechaników i chemików, którzy w międzyczasie zdołali dopracować i unowocześnić swoje dzieło.

Podejrzany transport

Tafios okazał się tak dużym hitem zbrojeniowym, że wszedł na wyposażenie bumarowskich czołgów PT-91, których 48 sztuk zamówił rząd Malezji. 28 maja konstruktorzy Tafiosa przez przypadek dowiedzieli się, że z Radwaru wyjeżdża właśnie samochód z jednym z takich urządzeń w bagażniku. Sprawa wyszła na jaw, gdy okazało się że urządzenie ma przebite numery seryjne. Przedstawiciele Bumaru zażądali od naukowców dokumentacji, która razem z systemem miała trafić do Czech – oficjalnie na testy do wojskowego instytutu w Brnie. Naukowcy odmówili. Tafios pojechał bez dokumentacji.

– Kto personalnie i na jakiej podstawie wydał zgodę na wywiezienie Tafiosa, który przecież jest własnością MON, polską tajemnicę państwową i dlaczego właśnie do czeskiego instytutu, mając do dyspozycji polskie ośrodki badawcze chociażby Wojskową Akademię Techniczną – pytają konstruktorzy. – Jak to możliwe, że polska tajna technologia została wywieziona za granicę bez jakiejkolwiek ochrony i zabezpieczenia? Nikt nie chciał nam powiedzieć, dlatego dokumentację ukryliśmy – mówi zdenerwowany naukowiec.

MON nic nie wie

O sprawę zapytaliśmy MON. Rzecznik resortu potwierdził nam, że Tafios został wywieziony do Czech. MON nie wiedział najwyraźniej, że do Czech trafić miał nie tylko sam system, ale i jego dokumentacja.
Jak ustaliliśmy, stamtąd urządzenie i jego wszystkie dane techniczne zawarte w dokumentacji miały polecieć do Azji. W Malezji powstała już bowiem nawet rosyjsko-malezyjska fabryka, w której na podstawie polskiej dokumentacji Tafios, pod nową nazwą miałby być produkowany. O tym MON również już nie wiedział. O sprawę zapytaliśmy też Bumar. Rzecznik tej firmy odmówił nam komentarza.

Pytania do MON z dn. 11.07.2008 r. wraz z odpowiedziami z dn. 14.07.2008 r.:

1.Dlaczego na wyposażeniu polskich jednostek wojskowych w Iraku i Afganistanie nie ma nowoczesnych sygnalizatorów wykrywania skażeń chemicznych i promieniotwórczych, powstałych na zlecenie MON pod kryptonimem Tafios/ Pandora?

Polskie jednostki wojskowe w Iraku i Afganistanie są wyposażone w nowoczesny sprzęt i środki do wykrywania skażeń chemicznych i promieniotwórczych. Jest to zarówno sprzęt przeznaczony do montowana na pojazdach np. na KTO ROSOMAK (system CHERDES) jak również sprzęt przenośny przeznaczony do wyposażenia pododdziałów (przyrządy typu AP-2C,  DPO).

2.Dlaczego systemy te są eksportowane do Malezji przez Bumar, jako część składowa czołgu PT91-M, a nie są na wyposażeniu polskich jednostek bojowych w rejonach konfliktu w Iraku i Afganistanie, mimo że urządzenia polskie są dużo bardziej zaawansowane technologicznie niż systemy zagraniczne i gdzie istnieje duże niebezpieczeństwo użycia np. broni chemicznej przeciwko naszym żołnierzom?

System TAFIOS/PANDORA, który przeznaczony jest wyłącznie do montażu na pojazdach  nie był i nie jest seryjnie (fabrycznie) produkowany, jest on niedostępny na rynku pomimo zakończenia z wynikiem pozytywnym pracy badawczo-rozwojowej i opracowania dokumentacji na produkcję seryjną. Cała dotychczasowa produkcja tego systemu ograniczyła się tylko do partii prototypowej.
Z posiadanych informacji wynika, że urządzenia TAFIOS-M i PANDORA-M zostały zamontowane na prototypie czołgu PT91-M przez firmę PROVISION sp. z o.o. na zlecenie BUMAR. Była to inicjatywa handlowa zakładu, Ministerstwo Obrony Narodowej nie miało udziału w tym zakresie.

3.Dlaczego polska armia jest wyposażona w gorsze i nie spełniające wymogów zagraniczne odpowiedniki tych systemów, mimo opracowania na zlecenie MON nowoczesnych polskich sygnalizatorów?

Siły Zbrojne RP wyposażane są w nowoczesne urządzenia do wykrywania skażeń chemicznych i promieniotwórczych. Spełniają one najwyższe standardy wymagane przez NATO dla tego typu sprzętu. Na uwagę zasługuje fakt, że sprzęt ten w różnych konfiguracjach systemowych jest eksploatowany przez inne armie Państw NATO.

4.Dlaczego nie wdrożono do produkcji seryjnej tej technologii, powstałej przecież na zlecenie MON?

W drugiej połowie lat 90-tych w ramach umów zawartych przez Departament Rozwoju i Wdrożeń ze Spółką ProVision wdrożone zostały do produkcji seryjnej wyroby o krypt. TAFIOS i PANDORA. Ze względów niezależnych od Ministerstwa Obrony Narodowej Spółka nie wywiązywała się z realizacji zamówień zaopatrzeniowych realizowanych na zapotrzebowanie Sił Zbrojnych RP przez finalnego dostawcę wyrobu o krypt. ŻBIK, tj. Wojskowe Zakłady Mechaniczne w Siemianowicach Śląskich.

5.Czy prawdą jest, że MON-owi nie jest w ogóle zainteresowany tą technologią?

Ministerstwo Obrony Narodowej jest zainteresowane technologią, której wykorzystanie umożliwia wykrywanie skażeń chemicznych powstałych na skutek użycia bojowych środków trujących lub niektórych toksycznych środków przemysłowych wykrywanych przez wyrób o krypt. TAFIOS. Wyrazem tego może być fakt, że po odzyskaniu w wyniku procesu sądowego od ProVision Sp. z o.o. m.in. dokumentacji technicznej na produkcję i odbiór wyrobów TAFIOS i PANDORA niezwłocznie przystąpiono do odtworzenia w Centrum Naukowo-Produkcyjnym Elektroniki Profesjonalnej „RADWAR” S.A. w Warszawie potencjału produkcyjnego umożliwiającego złożenie przez ten zakład oferty w procedurach przetargowych na dostawy tego typu wyrobów. Po procesie modernizacji technicznej spowodowanej postępem technologicznym, aktualnie trwają badania charakterystyk technicznych i eksploatacyjnych wyrobów TAFIOS i PANDORA.

6.Czy MON-owi znany jest fakt, że technologię powstałą na jego zlecenie, w maju tego roku próbowano potajemnie wywieźć z bumarowskiego zakładu Radwar do Czech, gdzie jak ustaliliśmy, oczekiwał na nią zagraniczny odbiorca?
7.Czy fakt opisany powyżej (pytanie 6) znany jest Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i co oficerowie tej Służby zrobili, aby uchronić polską supernowoczesną technologię wojskową przed kradzieżą i przekazaniem jej w ręce służb obcych państw?

W wyniku podjętych prac przez zakład RADWAR w zakresie modernizacji urządzeń TAFIOS, powstało urządzenie z nowymi rozwiązaniami technicznymi, które przed ewentualnym wprowadzeniem jako oferty dla Sił Zbrojnych RP musiało przejść specjalistyczne badania kwalifikacyjne. Chcąc wykluczyć stronniczość podmiotów polskich urządzenie zostało przewiezione na badania do Wojskowego Instytutu w BRNIE (Czechy).

Z poważaniem
Robert Rochowicz Rzecznik MON

Ponowne pytania do MON z dn. 15.07.2008 r.:

W nawiązaniu do otrzymanych odpowiedzi, proszę o ustosunkowanie się do poniższych kwestii:

Urządzenia Tafios i Pandora przeszły pomyślnie testy na prototypie czołgu PT91-M, dzięki czemu Bumar realizuje kontrakt malezyjski. Oznacza to, że urządzenia te nie zostały zamontowane tylko na pojeździe wzorcowym (wbrew otrzymanym odpowiedziom z MON), ale każdy czołg opuszczający zakład w Łabędach jest wyposażony w te urządzenia. Urządzenia te produkowane są przez Radwar, ale nie w ramach projektu z udziałem dokumentacji przekazanej przez MON kilka lat temu, bo prace te nie przyniosły żadnych efektów, gdyż pracownicy Radwaru nie potrafili na podstawie przekazanej dokumentacji wytworzyć ani jednego urządzenia.
Bumar prowadzi w Radwarze dwa konkurencyjne projekty: (1) projekt Radwaru na podstawie dokumentacji przekazanej przez MON kilka lat temu, w wyniku którego nic nie powstało oraz (2) projekt z udziałem Zakładu Badawczo Innowacyjnego (ZBI) skupiającego inżynierów i naukowców współpracujących wcześniej z ProVision Sp. z o.o., czyli z udziałem tych samych osób, biorących udział w tworzeniu dokumentacji będącej własnością MON, w wyniku którego Bumar realizuje kontrakt malezyjski. Wskutek projektu (2) urządzenia Tafios i Pandora zostały dopracowane i unowocześnione.
Wywiezienie urządzeń za granicę (do Czech) na testy odbyło się w tajemnicy przed pracownikami ZBI i nie dotyczy urządzeń Tafios i Pandora dostarczanych w ramach kontraktu malezyjskiego.
Który z projektów jest popierany przez MON? Czy MON posiada pełną wiedzę na temat wyników prac nad projektem (1) i dlaczego polskie urządzenie jest badane za granicą, a nie w polskich instytutach? Co oznacza dla MON „stronniczość podmiotów polskich”? Kto wobec kogo może być stronniczy?

Realizacja przez Bumar kontraktu malezyjskiego z udziałem ZBI w ramach projektu (2) jest częścią strategii wdrożenia do produkcji seryjnej urządzeń Tafios i Pandora opracowanej przez Polskie Konsorcjum Finansowe (PKF) na zlecenie Bumaru. Wedle posiadanych przez nas informacji Bumar prowadzi na ten temat rozmowy z MON w celu ustalenia własności dokumentacji, która ma powstać z udziałem ZBI do urządzeń Tafios i Pandora dostarczanych w ramach kontraktu malezyjskiego, które w wyniku ich dopracowania dla potrzeb tego kontraktu okazały się znacznie bardziej zaawansowane technologicznie niż Cherdes (który nie spełnia podstawowych wymogów stawianych tego typu wyrobom) i urządzenia, które nieudolnie usiłuje dopracować Radwar w ramach projektu (1).
Czy MON potwierdza fakt prowadzenia takich rozmów? Jeżeli nie, to czy MON jest informowane o działaniach Bumaru w tym zakresie? Jeżeli tak, to na jakim etapie są te rozmowy i czy MON popiera prowadzenie dwóch niezależnych projektów w Radwarze dotyczących urządzeń powstałych na zlecenie MON?

Pomimo opracowanej przez PKF strategii wdrożenia do produkcji seryjnej przez Bumar urządzeń Tafios i Pandora, Bumar nie podjął do dziś żadnych konkretnych działań w tym celu. Czy jest to spowodowane tym, że MON sprzeciwia się realizacji tej strategii? Czy w przypadku kontynuacji tej strategii MON będzie zainteresowany uzgodnieniem z Bumarem kwestii właścicielskich i wspólnym ustaleniem zasad produkcji seryjnej? Czy w przypadku wdrożenia do produkcji seryjnej urządzeń Tafios i Pandora, które dziś są dostarczane w ramach kontraktu malezyjskiego (projekt (2) w Radwarze), MON zrezygnuje z zakupów Cherdesa? Kto personalnie i na jakiej podstawie wydał decyzję/zgodę na wywiezienie Tafiosa (własność MON) polską tajemnicę państwową, do czeskiego instytutu, mając do dyspozycji polskie ośrodki badawcze WAT lub WICHiR?

Kolejne odpowiedzi MON, przesłane przez  płk. Wojciecha Grocholę dyr. DPZ MON:

W nawiązaniu do odpowiedzi udzielonych przez Departament Polityki Zbrojeniowej na  pytania przesłane do Ministerstwa Obrony Narodowej w dniu 11 lipca 2008 r. oraz tzw. „kwestie” zawarte w piśmie z dnia 15 lipca 2008 r. informuję, że:

1. Departament Polityki Zbrojeniowej nie posiada wiedzy technicznej na temat wyników badań wyposażenia specjalnego czołgu PT91-M, w tym urządzeń oznaczonych prawdopodobnie jako TAFIOS-M i PANDORA-M oraz zakresu i aktualnego etapu prac związanych z dostawami tego czołgu przez BUMAR dla kontrahenta zagranicznego o czym informowaliśmy w odpowiedzi na pytanie nr 2. O istnieniu ww. przyrządów i oznaczeniu ich jak wyżej dowiedzieliśmy się w związku z prowadzonym przez Sąd Rejonowy w Sochaczewie procesem o zwrot przywłaszczonego przez ProVision Sp. z o.o. mienia stanowiącego własność Ministerstwa Obrony Narodowej.

2. Z oczywistych powodów nie jesteśmy w stanie zająć stanowiska w sprawie obiegu informacji w CNPEP RADWAR oraz dlaczego nieznana dotychczas w DPZ jego komórka wewnętrzna, oznaczona jako ZBI, nie otrzymywała informacji o miejscu i zakresie badań wyrobu TAFIOS. Prawdopodobnie dyrekcja CNPEP RADWAR S.A. uznała, że takie informacje mogłyby negatywnie wpłynąć lub nie mieć wpływu na jakość zadań realizowanych przez tę komórkę.

3. W Ministerstwie Obrony Narodowej nie funkcjonuje pojecie popierania projektów rozwojowych. Każdy projekt rozwojowy finansowany przez MON, tak jak to miało miejsce w przypadku wyrobu TAFIOS, ma na celu zaspokojenie konkretnych potrzeb operacyjnych, w tym przypadku rozpoznania skażeń powstałych w wyniku użycia bojowych środków trujących lub toksycznych środków przemysłowych wykrywanych przez przyrząd. Inaczej mówiąc, projekt rozwojowy powinien doprowadzić do sytuacji, że zaistnieje na rynku potencjał produkcyjny zdolny ubiegać się o zamówienia zaopatrzeniowe Ministerstwa Obrony Narodowej w dany rodzaj sprzętu. Oznacza to, że o takie zamówienie może się ubiegać każdy podmiot gospodarczy który spełnia wymagania formalne oraz jest w stanie wykonać sprzęt oczekiwany przez zamawiającego.

4. W Departamencie Polityki Zbrojeniowej rozróżnia się znaczenie pojęć „stronniczość” oraz „niezależność”. W naszej odpowiedzi na pytanie nr 6 użyliśmy określenia drugiego. Oznacza to tylko tyle, że przyrząd został poddany badaniom w oparciu o metodyki oraz wyposażenie badawcze inne niż obowiązujące w naszych ośrodkach badawczych. Na uwagę zasługuje fakt, że armia czeska oraz obsługujący ją potencjał naukowy są  przodujące w Europie Środkowej w zakresie rozpoznania skażeń.

5. Departament Polityki Zbrojeniowej jest informowany przez CNPEP RADWAR S.A. o wynikach prac nad odtworzeniem potencjału produkcyjnego przyrządu TAFIOS.

6. W Departamencie Polityki Zbrojeniowej nie jest znane Polskie Konsorcjum Finansowe a tym bardziej opracowana przez niego strategia wdrażania urządzeń TAFIOS-M i PANDORA-M.

7. Ponownie (poprzednio odpowiedź na pytanie 2) informujemy, że dotychczas nikt nie zwracał się do DPZ o wyrażenie zgody na wykorzystanie dokumentacji technicznej do produkcji seryjnej obu urządzeń.

Z uwagi na fakt, że przedstawiciele MON nie uczestniczyli w ocenach i badaniach tego sprzętu oraz nie był on finansowany ze środków MON, wszelkie rozważania dotyczące  dokumentacji technicznej na wyroby oznaczone jako TAFIOS-M oraz PANDORA-M są bezprzedmiotowe. Z powyższego powodu nie są i nie były prowadzone rozmowy dotyczące kwestii praw własności do tych dokumentacji.
W związku z tym dokumentacje techniczne na wyroby TAFIOS-M oraz PANDORA-M traktujemy jako odrębne dokumenty, które nie są następstwem rozwoju technologii stanowiących własność MON – oznaczonych jako TAFIOS i PANDORA. Nie oznacza to oczywiście, że nie mogą być oferowane MON na ogólnych zasadach w procedurach przetargowych.

8. Wyroby oznaczone jako TAFIOS oraz PANDORA nie stanowią „tajemnicy państwowej” w myśl Ustawy z dnia 22 stycznia 1999 roku o ochronie informacji niejawnych.

9. Dokument który umożliwił wywóz TAFIOSA na badania nosi nazywę „Zezwolenie indywidualne na eksport uzbrojenia” i zostało wydane przez uprawnionego do wydawania tego typu decyzji tj. Ministra Gospodarki – Decyzja nr E/LU/I/10546/08 z dnia 21.05.2008 r.

——————————————————————————————————–

Komentarz autora:

W połowie lat 90-tych Ministerstwo Obrony Narodowej zleciło grupie naukowców opracowanie systemu sygnalizatora skażeń chemicznych i promieniotwórczych wraz z urządzeniem ochrony wzroku przed tymi skażeniami. Projekt otrzymał kryptonim Tafios i Pandora (tak też nazwano oba systemy) i zakończył się sukcesem. Powstała seria 10 egzemplarzy najnowocześniejszego na świecie urządzenia tego typu wraz z dokumentacją konstrukcyjną, niezbędną do rozpoczęcia produkcji seryjnej, która zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami trafiła do MON i została opatrzona klauzulą tajne. Kilka kompletów zostało zainstalowanych na wozach Żbik, ale przed wysłaniem wozów do Iraku systemy zdemontowano. Obecne standardy wojskowe wymagają, aby każdy pojazd wojskowy był wyposażony w tego typu system.

MON nie wdrożył systemu Tafios i Pandora do produkcji seryjnej, a po zakończeniu projektu nie kontynuowano współpracy z grupą naukowców, która go opracowała. Wytworzone prototypy trafiały do różnych zakładów wojskowych w Polsce, m.in. do Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych nr 5 w Poznaniu, Wojskowych Zakładów Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich, Zakładów Mechanicznych Bumar Łabędy, Centrum Naukowo-Produkcyjnego Elektroniki Profesjonalnej RADWAR, a nawet do Marynarki Wojennej, gdzie były przymierzane do różnych pojazdów. Wędrówki te spowodowały spore zniszczenie systemu, który trafił do Łabęd, bo osoby, które się nim zajmowały nie potrafiły się obchodzić z wyrafinowanym urządzeniem elektronicznym, a nikt nie wpadł na pomysł, żeby współpracować z tymi, którzy ten system opracowali.

Do dziś trudno pojąć, jak pomimo usilnych zabiegów MON, aby nic z tego nie wyszło, sponiewierany prototyp zauważyli Malezyjczycy, przeglądając ofertę na zakup czołgu PT91-M, który obecnie jest dostarczany przez czołowego polskiego eksportera sprzętu wojskowego Bumar w ramach kontraktu zawartego z rządem Malezji. Malezyjczycy od razu poznali się na nowoczesnej technologii, bo wyposażenie czołgu w ten właśnie system było jednym z kluczowych argumentów za zawarciem kontraktu z Bumarem. I tu zaczął się problem. Logiczne byłoby wziąć tych, którzy opracowali system, wybrać odpowiedni zakład produkcyjny z Grupy Bumar i rozpocząć produkcję seryjną. Dzięki temu system Tafios i Pandora byłby dostarczany w ramach kontraktu malezyjskiego i znalazłby się na wyposażeniu polskiego wojska. Na świecie istnieje coś takiego jak unifikacja armii, co znaczy mniej więcej tyle, że skoro Malezyjczycy kupują od nas czołgi wyposażone w ten system, to jeśli kupią w przyszłości inne pojazdy wojskowe (a wiadomo, że mają taki zamiar), to też trzeba je będzie tak samo wyposażyć. To jest logika, a teraz polska rzeczywistość.

W Polsce nikogo nie interesuje unifikacja. Mało tego, MON do polskiej armii nie chce kupować tych systemów, tylko woli gorsze jakościowo konkurencyjne wyroby o nazwie Cherdes (koprodukcja amerykańska), które do niedawna nie spełniały podstawowych wymogów stawianych tego typu urządzeniom. Zakupów dokonuje dla MON Bumar, który nie widzi problemu w tym, że do Malezji idzie nowoczesny polski sprzęt, a do MON od niedawna dopiero sprawne urządzenie znacznie gorszej jakości. To tak, jakby Malezyjczykom sprzedawać Mercedesa, z samemu jeździć Wartburgiem. Dosłownie.

Największy problem MON ma z kontraktem malezyjskim. Jego realizacja potwierdza niestety, że system Tafios i Pandora nie tylko świetnie działa, ale i jest stale unowocześniany. Jak to się stało? Bumar, któremu groziło niewykonanie kontraktu malezyjskiego, choć bardzo się przed tym bronił i za wszelką cenę nie chciał do tego dopuścić, w końcu zaczął współpracować z naszą zdolną grupą naukowców, którzy parę lat temu chyba nie wiedzieli do końca co robią, bo wymyślili „gorący kartofel”, który teraz parzy i MON i Bumar. W każdym razie zaczęli w końcu współpracować z Bumarem przy kontrakcie malezyjskim (bo inaczej Bumar by zbankrutował za niewykonanie tego kontraktu). Na nieszczęście dla Bumaru naukowcy jednogłośnie zdecydowali, że chcą, aby wynik ich pracy przyniósł korzyść polskiemu skarbowi państwa (to taki wymierający gatunek naukowców-patriotów, którzy postanowili sobie utrudnić życie w Polsce, zamiast palić cygara po pracy w Dolinie Krzemowej albo innej NASA) i zaczęli domagać się wdrożenia do produkcji seryjnej tych systemów. W Bumarze zawrzało. A miało być tak pięknie: paru kolesi już to widziało oczami wyobraźni… robimy kontrakt malezyjski, a potem otworzymy fabrykę w Malezji i będziemy zbijać kokosy najpierw w Malezji, a potem w całej Azji (cholerna unifikacja uzbrojenia!). Bo Bumar chciał tylko zrobić kontrakt malezyjski i dostać dokumentację do tych systemów Tafios i Pandora, które są montowane w czołgu PT91-M. Ale jak zrobić, żeby w Polsce nie było tej technologii? Polak potrafi, a na pewno potrafi MON do spółki z Grupą Bumar.

MON cały czas kupuje od Bumaru Cherdesy, ale żeby nie było, że zasypano polski projekt, to MON przekazał do CNPEP RADWAR prototypową dokumentację z lat 90-tych do systemu Tafios i Pandora, żeby tam z tej dokumentacji coś zmontowano. Oczywiście nic nie zmontowano, bo w RADWARze pracują fachowcy podobni do tych, którym Zacharski przywiózł plany amerykańskiej supernowoczesnej broni, a ci nie wiedzieli, co z tym zrobić. Bumar (który jest większościowym właścicielem RADWARu) zatrudnił grupę naukowców (którzy wiedzą, jak poskładać Tafiosa i Pandorę) tylko po to, żeby zrobić kontrakt malezyjski i uzyskać dokumentację do tego, co idzie do Malezji. Dokumentacja z lat 90-tych już się zdezaktualizowała – to tak, jakby porównywać pierwsze stacjonarne komputery Atari z leciutkimi nowymi laptopami. Najlepsze jest jednak to, że ta grupa naukowców wykonuje swoją pracę dla Bumaru w… RADWARze! A żeby było śmieszniej, to radwarowscy fachowcy cały czas udają, że coś opracowują na podstawie starej dokumentacji, a w pokoju obok siedzą nasi naukowcy i realizują kontrakt malezyjski. Bumar nie tylko nie zrobił nic, żeby wyeliminować taką wewnętrzną konkurencję, ale ją wręcz popiera. Logiczne byłoby, żeby nasi mądrzy naukowcy nauczyli radwarowskich fachowców sztuki konstruowania sytemu Tafios i Pandora i byłoby po sprawie. To znowu tylko logika, a teraz polska rzeczywistość.

Bumar nie może do tego dopuścić, bo wtedy wyszłoby na jaw, że CNPEP RADWAR robi super nowoczesne polskie urządzenie, a skoro jest polskie, to MON musiałby przestać kupować Cherdesy, które dziś stanowią wyposażenie KTO (Kołowy Transporter Opancerzony). Poza tym dokumentacja do unowocześnionego Tafiosa i Pandory musiałaby trafić do MON, a skoro MON utajnił starą dokumentację, to tym bardziej utajni dokumentację do urządzenia nowszej generacji. Determinacja Bumaru i MON jest jednak ogromna. MON udaje wręcz, że system Tafios i Pandora, który znajduje się w czołgu malezyjskim to co innego niż projekt MON o kryptonimie Tafios i Pandora! Takie oto rewelacje napisał do mnie szef Departamentu Polityki Zaopatrywania płk Wojciech Grochola z MON (zachęcam do lektury oficjalnych odpowiedzi MON na zadane pytania w tej sprawie). Podobno na dniach został zwolniony. Ciekawe za co…

To nie koniec afery. Umowa grupy naukowców pracujących przy kontrakcie malezyjskim kończy się pod koniec lipca tego roku, a kontrakt nie został zrealizowany. Bez nich Bumar nie będzie w stanie się wywiązać ze swoich zobowiązań wobec strony malezyjskiej. Naukowcy domagają się wdrożenia systemu Tafios i Pandora do produkcji seryjnej, a nie tylko realizacji kontraktu malezyjskiego. Poza tym nie pracują nad nową dokumentacją, bo chcą ją przekazać do MON, a nie do Bumaru, żeby paru kolesi mogło otworzyć fabrykę w Malezji. MON udaje, że jest ślepy i głuchy. Polecam do przeczytania polemikę z MON, który najpierw odpowiadając na zadane pytania udawał, że jest zainteresowany Tafiosem i Pandorą, a przyparty do muru następnymi stwierdził, że nie ma pojęcia, co Bumar pakuje do czołgu malezyjskiego Bumar nabrał wody w usta i nie raczył odpowiedzieć na zadane w tej sprawie pytania. Pewnie liczy na to, że może jeszcze uda się jakoś zrobić kontrakt malezyjski, wywieźć dokumentację i podziękować panom naukowcom za współpracę, a sprawa nie wyjdzie na jaw. A może oskarżony skorzystał z prawa do milczenia, bo boi się, że wszystko co powie zostanie wykorzystane przeciwko niemu?