Polska – The Times – BOR nie chce ginąć za grosze

22 listopada 2007 - W prasie

Oficerowie BOR nie chcą ginąć w Afganistanie za 41 dol. dniówki. Dlatego Biuro Ochrony Rządu może mieć problem z obsadzeniem polskiej ambasady w Kabulu.

Piotr Sieńko 22.11.2007 r.

Jeszcze przed końcem roku do Afganistanu powinno wylecieć co najmniej 9 funkcjonariuszy biura oddelegowanych do ochrony pracowników tamtejszej placówki dyplomatycznej. Tymczasem, jak się okazuje, chęć wyjazdu w zagrożony rejon wyraził raptem jeden borowik.
Funkcjonariusze bronią się przed tym wyjazdem wszelkimi sposobami. Odstrasza ich nie tylko niebezpieczeństwo, ale głównie trudny klimat i niskie zarobki. Dzienna dieta funkcjonariusza BOR w Afganistanie to 41 dol.
– To skandalicznie niska stawka, biorąc pod uwagę zagrożenia – komentuje jeden z funkcjonariuszy poważnie zastanawiający się nad wyjazdem do Kabulu. – Kilogram pomidorów kosztuje tam 15 dol. Takie pieniądze wystarczą raptem na chleb i wodę – dodaje.
Dla porównania w Madrycie oficer polskich secret service dostaje dietę w wysokości 48 euro, w Niemczech o 6 mniej, zaś w Stanach Zjednoczonych 46 dol. i kolejne 200 na nocleg.
– Afganistan jest o wiele bardziej niebezpieczny od Iraku. Zamach taki jak na ambasadora Pietrzyka jest tylko kwestią czasu. Tak duże ryzyko, za takie pieniądze, to przygoda tylko dla kogoś, kto szuka mocnych wrażeń – mówi jeden z oficerów BOR. – Za 41 dol. nikt nie chce skończyć jak chłopaki z Bagdadu – dodaje.
Polska placówka dyplomatyczna w Kabulu działa od wiosny tego roku. Pracę wznowiła po piętnastu latach przerwy. Wcześniej polscy dyplomaci byli obecni w Afganistanie do 1992 r., lecz z powodu toczącej się tam wojny zostali ewakuowani do kraju.
W przeciwieństwie do ambasad państw zachodniej Europy budynek polskiej ambasady leży poza centrum Kabulu, w zachodniej części miasta Karte Seh, niedaleko parlamentu.
Podobnie jak iracka siedziba naszych dyplomatów budynek ukryty jest za wysokim murem z zasiekami. To nic nadzwyczajnego – dla porównania np. do ambasady Stanów Zjednoczonych żadna osoba bez specjalnych przepustek nie może zbliżyć się nawet na kilkaset metrów. Kpt. Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR, odmówił nam podania jakichkolwiek informacji dotyczących wyjazdu funkcjonariuszy do Kabulu. – Pytania dotyczące form i metod działania BOR należą do informacji niejawnych – argumentował.
Polska placówka w Afganistanie zajmuje się przede wszystkim kontaktami dyplomatycznymi z władzami tego kraju. Nie ma tam prawie Polaków mieszkających na stałe.