Gazeta Finansowa – Rosyjska mafia przejmie kontrolę nad kolebką „Solidarności”?

19 listopada 2007 - W prasie

Rosyjski koncern Gazmetall zamierza prawdopodobnie przejąć polskie przedsiębiorstwa z grupy strategicznych sektorów gospodarki: przemysłu hutniczego i stoczniowego. W jego posiadaniu mogłyby się wtedy znaleźć m.in. Huta Częstochowa i Stocznia Gdańsk. Wówczas kolebka „Solidarności” trafiłaby w ręce osób powiązanych z najsilniejszą rosyjską grupą mafijną Sołncewo.

Piotr Sieńko 19.11.2007 r dziennikarz Polska The Times.

Jak zapowiedział prezes Stoczni Gdańsk Andrzej Jaworski, do końca roku kontrolę nad Stocznią Gdańsk (pakiet 75% akcji) przejmie ukraiński koncern Związek Przemysłowy Donbasu. Przy czym Skarb Państwa nie dostanie z tej prywatyzacji ani złotówki, bo Donbas obejmuje nową emisję akcji, czyli wpłaci pieniądze do własnej spółki. Wg ostatnich doniesień, Donbas zamierza objąć 75% akcji za 100 mln zł zamiast deklarowanych 400 mln zł, a różnicę ma wpłacić do końca 2008 r.
– Biorąc pod uwagę zadłużenie Stoczni Gdańsk wobec Huty Częstochowa, Donbas może przejąć kolebkę „Solidarności” za długi wobec tej huty, dostarczającej blachy okrętowe – mówi jeden z dyrektorów w Ministerstwie Gospodarki.
– W grudniu 2006 r. Donbas objął w drodze podwyższenia kapitału 5% akcji Stoczni Gdańsk – wyjaśnia Paweł Kozyra z MSP.
Odbyło się to bez jakiejkolwiek procedury przetargowej i w ten sposób Donbas stał się jednym z akcjonariuszy stoczni, którzy obecnie decydują o prywatyzacji tego przedsiębiorstwa. Dziś właścicielami Stoczni Gdańsk są państwowe spółki: Cenzin (przedsiębiorstwo handlu bronią), Agencja Rozwoju Przemysłu (agencja mająca za zadanie przeprowadzanie restrukturyzacji państwowych przedsiębiorstw), Stocznia Gdynia i Donbas. W tym samym czasie w Moskwie trwają przygotowania do fuzji ukraińskiego Donbasu z rosyjskim koncernem Gazmetall.

17 lutego br. Donbas i Gazmetall podpisały list intencyjny w sprawie fuzji. Rosjanie od lat próbowali wejść na polski rynek. W 2005 r. byli nawet bliscy przejęcia metalurgicznego kombinatu południowej Polski – Walcowni Rur Jedność (poprzez niewielką szwajcarską spółkę LebGok Trading AG, której właścicielem był Gazmetall), ale ostatecznie do przejęcia nie doszło. Za to Donbas w tym samym roku przejął Hutę Częstochowa wraz z 12 spółkami zależnymi. Był też zainteresowany Polskimi Hutami Stali, sprzedanymi wcześniej koncernowi Mittal Steel oraz polskim rynkiem koksu i węgla.

– Donbas kupił także bez zachowania jakiejkolwiek procedury majątek Stoczni Gdynia w postaci akcji Stoczni Gdańsk – mówi jeden z pracowników Agencji Rozwoju Przemysłu. – Miał za nie zapłacić 13,5 mln zł, ale do Gdyni trafiło jedynie 8 mln zł, bo reszta została potrącona z długiem wobec Huty Częstochowa. Tak więc Donbas ma już około 18% akcji Stoczni Gdańsk, przy czym nabycie tych akcji odbyło się z całkowitym pominięciem przepisów ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji – wyjaśnia urzędnik.

Po fuzji, a raczej wchłonięciu Donbasu przez Gazmetall, w ręce rosyjskie trafią strategiczne polskie spółki: Huta Częstochowa plus spółki zależne, Centrostal (już przejęty przez Donbas) oraz stocznie Gdańsk i Gdynia, czyli duża część polskiego rynku produkcyjnego wyrobów hutniczych i rynek przemysłu okrętowego (2 z 3 stoczni), który na świecie przeżywa rozkwit. Po nieudanych próbach zakupu Walcowni Rur Jedność, Gazmetall zdecydował się na strategię przejęcia koncernu, któremu udało się wejść na polski rynek i wchłonąć od razu całą grupę. O tym, że celem Gazmetallu jest przejęcie kontroli nad Donbasem, w lutym tego roku alarmował już Ośrodek Studiów Wschodnich.
– Trzeba dodać, że większość kierownictwa Donbasu uzyskała majątki dzięki udziałowi w przedsięwzięciach związanych z handlem rosyjskim gazem na Ukrainie – mówi analityk ABW. – Stworzenie takiej zależności przyczyni się do bezproblemowego przejęcia Donbasu przez Gazmetall – tłumaczy.
Konstanty Litwinow prezes ISD zapewnia, że po połączeniu Donbasu z Gazmetallem zakłady, o których mówimy: Stocznia Gdańsk i Huta Częstochowa, nie staną się własnością rosyjskiego koncernu.
– Rozmawiamy o współpracy – zapewniał jeszcze kilka miesięcy temu prezes ISD Polska, spółki córki ZPD Donbas. – Obecne władze ZPD zachowają pakiet kontrolny oraz zarządzanie operacyjne korporacją, a firma pozostanie w rękach ukraińskich.

Mimo to ukraińskie media od lutego informują o rozmowach toczących się między Donbasem a Gazmetallem. Dotyczą one oczywiście przejęcia ukraińskiego koncernu przez rosyjski holding metalurgiczny. Warto tu wyjaśnić, jakie są powiązania Gazmetallu – najprawdopodobniej przyszłego właściciela Stoczni Gdańsk i Huty Częstochowa. Otóż 50 proc. udziałów w Gazmetallu ma Aliszer Usmanow – rosyjski oligarcha (majątek szacowany na 3 mld dolarów), wcześniej skazany na karę więzienia za gwałt i wymuszenia (odsiedział 6 lat). Dziś uznawany za pomost między Sołncewem a Kremlem, kieruje jednym z funduszy inwestycyjnych należących do Gazpromu i jest prezesem Gazprominvestu (spółki córki Gazpromu).
– Sołncewo to podmoskiewskie przedmieście, gdzie powstała jedna z najsilniejszych zorganizowanych grup przestępczych współczesnej Rosji tzw. „Sołncewska Brać” – mówi oficer kontrwywiadu ABW. – Jej powstanie miało zostać zainicjowane przez rosyjskie służby specjalne. Do dziś, ludzie tej grupy pracują na zlecenie służb specjalnych i pod ich parasolem ochronnym, także prowadząc działalność gospodarczą na całym świecie, ostatnio bardzo intensywnie w Europie Środkowej i Wschodniej – wyjaśnia.

Z kolei bliskim przyjacielem Usmanowa jest Siergiej Michajłow, ps. Michaś, jeden z założycieli i szefów „Sołncewskiej Braci”. Drugi z szefów mafii to Siemion Mogilewicz, poszukiwany listem gończym przez FBI potentat dostaw gazu i ropy na rynku europejskim. Trzeci, o ps. Japończyk, siedzi w amerykańskim więzieniu. Dzięki Michasiowi w 1995 r. Usmanow został wiceprezesem Mapo-Banku, rosyjskiej instytucji finansowej, powstałej wyłącznie po to, by „wyprać” pieniądze zgromadzone na nielegalnych operacjach finansowych. W 1999 r. szefem kontrolowanej przez Usmanowa spółki Middlesex Holdings w Wielkiej Brytanii został b. szef brytyjskiego MSZ lord Dawid Owen. Gdy zorientował się, jakie są powiązania jego pryncypała, odszedł i publicznie przeprosił za to swoiste faux pas. Gdy te informacje pojawiły się na wyspach brytyjskich, Craig Murray, były ambasador Wielkiej Brytanii w Uzbekistanie ujawnił, że Usmanow jest zamieszany w nielegalne interesy, w tym także narkotykowe.

Przejęcie przez Gazmetall Donbasu, właściciela Huty Częstochowa i jej spółek zależnych, to część strategii rosyjskich koncernów metalurgicznych, polegającej na wzmacnianiu ich pozycji poprzez zakup aktywów w Europie i USA. W naszym regionie ich celem są małe przedsiębiorstwa, stanowiące nowe kanały dystrybucji i uniezależniające rosyjskich producentów od ceł. Dzięki takim zakupom Rosjanie mogą kontrolować wybrane segmenty rynku UE. Koncerny metalurgiczne z Rosji chcą inwestować w Europie Środkowej, bo nie są jeszcze gotowe do konkurowania z międzynarodowymi inwestorami z rynku chińskiego.

Odchodzący PiS-owski minister skarbu Wojciech Jasiński złożył kilka dni temu zawiadomienie do CBA w sprawie niekorzystnego dla Skarbu Państwa sposobu sprzedaży Stoczni Gdańsk. Co ciekawe, wspiera go tutaj popierany przez PiS prezes ARP Paweł Brzezicki, który wprawdzie pół roku temu w Radiu Maryja zarzekał się, że kolebka „Solidarności” pozostanie w polskich rękach, co jednak nie przeszkadzało mu to w prowadzeniu rozmów z prezesem ISD Polska (spółki córki Donbasu) Konstantym Litwinowem. Takie zawiadomienie równie dobrze mogło zostać złożone prawie rok temu, gdy Donbas podobnie niekorzystnie dla Skarbu Państwa obejmował 5% akcji Stoczni Gdańsk. Ale wówczas rządził PiS, a teraz możliwa jest nawet komisja śledcza w tej sprawie.
MSP wielokrotnie pytane przez nas o kontrowersyjne kwestie prywatyzacji stoczni polskich zwykło odpowiadać ustami rzecznika Pawła Kozyry, że z procesem tym nie ma nic wspólnego.
– Wszystkie decyzje dotyczące prywatyzacji stoczni podejmują właściciele ich akcji, czyli w tym przypadku m.in. Agencja Rozwoju Przemysłu – tłumaczy Paweł Kozyra.
Czyżby więc politycy PiS po przegranych wyborach doznali nagłego olśnienia, że za ich przyzwoleniem popełniane jest przestępstwo?
– Nie boję się kontroli, wszystko odbywało się zgodnie z prawem – komentował kilka dni temu Andrzej Jaworski, prezes Stoczni Gdańsk i polityk PiS.
Wkrótce się tego dowiemy, bo nowy rząd, na czele którego stoi premier wychowany na gdańskim podwórku tuż przy stoczni, z pewnością przyjrzy się całej sprawie. A może odchodzący politycy PiS próbują się oczyścić i szukają kozła ofiarnego na wypadek, gdyby CBA wszczęło śledztwo? Daleko szukać nie muszą, bo jedyną osobą, która dziś nie ma wątpliwości co do sposobu prywatyzacji Stoczni Gdańsk jest właśnie jej prezes Andrzej Jaworski. Startował w wyborach parlamentarnych z listy PiS, ale nie wszedł do sejmu tej kadencji.

P.S. Lipiec 2008 r. Siergiej Taruta współwłaściciel ZPD potwierdza w wywiadzie dla brytyjskiego portalu Emeconomy.com kontakty w Siemionem Mogilewiczem. “in business you are forced to work with all kinds of people” – mówi Taruta pytany o “drażliwy” temat kontaktów z Sołncewem.