Goniec Polski – Skaut to brzmi dumnie

18 sierpnia 2007 - W prasie

Każdy kto myśli, że w XXI wieku ideały skautingu dawno wymarły, powinien spojrzeć na 15-letnią polską druhnę, po twarzy której spływały łzy, gdy odnawiała uroczystą harcerską przysięgę na ogólnoświatowym Jamboree.

– Wzruszyłam się, to było dla mnie bardzo ważne – mówi Joasia Gienawska.

Razem z nią 1 sierpnia ponad 45 tysięcy skautów ze 180 państw całego świata, wspólnie ślubowało wierność ideałom braterstwa.

– To jedyna taka impreza, podczas której 10 tysięcy dorosłych z całego świata zapłaciło po kilkaset funtów każdy (tyle kosztował udział w zlocie – przyp. red.), by przez 2 tygodnie, prawie 24 godziny na dobę ciężko pracować, opiekując się dziećmi, zapewniając im mnóstwo atrakcji, organizując zajęcia, bardzo czynny wypoczynek – mówi harcmistrz Cyryl Brudzyński, komendant Hufca Sopot. – To dla nas duży wysiłek, ale i ogromna radość, patrzeć jak te dzieci świetnie się bawią, uczą i poznają inne kultury.

Budzili zazdrość innych skautów

Chińczyk, który robi na drutach; Kolumbijczyk zajadający ogromną kromkę polskiego chleba, posmarowaną smalcem ze skwarkami, czy polscy harcerze uczący się indonezyjskich tańców plemiennych lub malujący swoje imiona przy użyciu hinduskich znaków – w taki sposób, cały czas w ruchu, cały czas wspólnie ze skautami innych z krajów, ponad 800 młodych Polaków spędzało prawie dwa tygodnie na skautowym Jamboree pod Chelmsford, niedaleko Londynu.

– Budzimy tu ogromne zainteresowanie reprezentacji narodowych ze wszystkich krajów – mówi Rafał Bednarczyk, komendant polskiego kontyngentu na Światowe Jamboree 2007. – Jako jedyna tego typu formacja na świecie mamy mundury, które przypominają wojskowe, co bardzo podoba się skautom z innych krajów, pomimo że współczesny ruch skautowy jest zdecydowanie antymilitarny. Jako jedyni też mamy w swej historii chlubny, ale jakże bolesny epizod walki zbrojnej w Powstaniu Warszawskim. Jesteśmy cały czas pytani o tamte dni. Jest to tym bardziej symboliczne, że właśnie mija kolejna rocznica wybuchu Powstania – dodaje Bednarczyk.

Żywe idee Roberta Baden-Powella

Wszędzie na świecie, nawet w najbardziej odległych zakątkach globu, idee skautingu są bardzo żywe i stale kultywowane. Od południowoamerykańskiego Chile po azjatycką Malezję, od komunistycznych Chin po wolnorynkowe Stany Zjednoczone, skauci są dumni z tego, że należą do tak zacnego grona.

– Mało kto wie, że swego czasu 13 na 14 amerykańskich kosmonautów należało do tej formacji – mówi Adam Piwek z polskiego kontyngentu.

– W wielu krajach członkostwo w ruchu skautów jest faktem wpisywanym do CV – dodaje Cyryl Brudzyński, z wykształcenia prawnik. – To bardzo ważny etap w życiu milionów ludzi z całego świata.

Jak się okazuje, także w Polsce harcerstwo, przez lata uznawane za relikt przeszłości, ma się całkiem nieźle, a trudne chwile na pewno zostały daleko za nim.

– Świadczy o tym chociażby fakt, jak liczny jest nasz kontyngent – wyjaśnia komendant Bednarczyk, na co dzień dyrektor jednej z dużych instytucji farmaceutycznych.

Kim więc są dzisiejsi harcmistrzowie? To ludzie oddani idei twórcy ruchu Roberta Baden-Powella, wierni swym podopiecznym, w których chcą zaszczepić zasady skautingu, jako sposobu na życie. Życie, które bez harcerstwa nie byłoby tak wartościowe, a przy tym nie tak barwne.

Szefowie polskiego kontyngentu na Światowe Jamboree Skautowe w Chelmsford, część kosztów podróży oraz pobytu 800 małych Polaków sfinansowali, powołując Fundację Światowe Jamboree. – Naszym celem było umożliwienie udziału w Jamboree nie tylko dzieciom zamożnych rodziców, ale wszystkim harcerzom, którzy na to zasłużyli, a których rodziców nie byłoby stać na opłacenie niemałych kosztów, związanych z udziałem w tej imprezie – mówi skarbnik kontyngentu, Zbigniew Popowski (którego synek został ochrzczony na Jamboree).

Piotr Sieńko
Goniec Polski nr.187 sierpień 07