Gazeta Finansowa – Sabotażysta w gabinecie Pawlaka

12 marca 2007 - W prasie

Andrzej Chwas – nowy szef departamentu dywersyfikacji dostaw surowców energetycznych w resorcie gospodarki sprawcą sabotażu ekonomicznego. Swoimi działaniami Chwas spowodował zagrożenie roszczenia zagranicznych koncernów przemysłowych wobec Polski na bagatela 1,5 mld zł i doprowadził do strat skarbu państwa na 64 miliony.

Piotr Sieńko 12.03.2008 r. / Gazeta Finansowa

Pod koniec lutego Waldemar Pawlak powołał na stanowisko dyrektora Departamentu Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii Andrzeja Chwasa, wieloletniego naczelnika jednego z departamentów w ministerstwie skarbu państwa. Wicepremier nie przemyślał chyba dostatecznie dobrze swojej decyzji lub nie został należycie poinformowany o poczynaniach nowego członka swego gabinetu, który odpowiedzialny jest teraz za tak strategiczne dla bezpieczeństwa Polski kwestie dywersyfikacji dostaw ropy i gazu. Co takiego ma na swym koncie Andrzej Chwas?

Działanie na szkodę państwa
Jest rok 1997. Mija 7 lat od prywatyzacji warszawskiej huty, przejętej przez włoski koncern Lucchini. Trwa proces restrukturyzacji zakładu i realizacji umowy prywatyzacyjnej zawartej w grudniu 1991 r. między polskim rządem a włoskim koncernem. W kontaktach z zagranicznym inwestorem urzędnicy Ministerstwa Skarbu Państwa oraz podległej mu Agencji Rozwoju Przemysłu doprowadzają do ostrego konfliktu. Kością niezgody staje się kwestia przekazania Lucchiniemu (zgodnie z umową prywatyzacyjną – red.) gruntów, na których leży Huta Warszawa. Polacy blokują przekazanie gruntów. Włosi grożą wniesieniem sprawy przeciwko Polsce do międzynarodowego arbitrażu.
Polskie służby specjalne informują urzędników MSP, że przegranie sprawy w trybunale arbitrażowym narazi Skarb Państwa na wielomilionowe odszkodowanie, które wypłacić trzeba będzie zagranicznemu inwestorowi.
– W 1997 r. przekazaliśmy do MSP komplet informacji na ten temat – mówi oficer dawnego UOP-u. – Wynika z nich jasno, że nieprzekazanie gruntów, na których leży huta oznacza, że Włosi mogą żądać od strony polskiej odszkodowania. A trzeba wziąć jeszcze pod uwagę to, że rosyjskie koncerny metalurgiczne w owym czasie agresywnie szukały nowych rynków w Europie Zachodniej. Wówczas stwierdzaliśmy, że jeśli Rosjanie zainwestują we włoski koncern, odszkodowanie trafi właśnie do nich. Prognozy te okazały się słuszne, bo w 2005 r. akcje Lucchiniego zakupił rosyjski koncern hutniczy Siewierstal.
– Przeciąganie tej sprawy groziło kolejnymi roszczeniami Włochów, coraz to wyższymi odszkodowaniami, które zgodnie z wyrokami sądów arbitrażowych przyszłoby Polsce zapłacić. Pojawiła się też bardzo poważna groźba, że zobowiązania te staną się skumulowanym długiem, jaki nagle po przejęciu Lucchiniego przez Siewierstal, skarb państwa będzie miał wobec Rosjan – wtóruje mu oficer kontrwywiadu. – Nasze prognozy potwierdziły się wraz z „wejściem” Siewierstalu do Lucchiniego.

Sabotaż ekonomiczny
18 lutego 1998 r. ministerstwo skarbu państwa i Lucchini podpisują porozumienie, zgodnie z którym strona polska ma wywiązać się ze wszystkich zobowiązań wobec Włochów. Jednym z koronnych punktów umowy jest m.in. przekazane Lucchiniemu wspomnianych gruntów huty.
Kilka miesięcy później urzędnicy chcą przystąpić do realizacji zawartego porozumienia. Nieoczekiwanie jednak do Marianny Maciurzyńskiej szefowej rady nadzorczej spółki AKR S.A. podległej ARP i MSP, odpowiedzialnej za uregulowanie spraw dawnej Huty Warszawa, dzwoni Andrzej Chwas. W owym czasie pełni on funkcję jednego z naczelników departamentu nadzoru właścicielskiego w MSP. Podobne telefony odbierają też członkowie zarządu AKR S.A. W trakcie rozmowy z Maciurzyńską Chwas (wbrew zaleceniom ówczesnego szefa MSP – red.) zabrania jej realizacji porozumienia.
– To świadome działanie na szkodę Skarbu Państwa – komentuje kontroler Najwyższej Izby Kontroli, która kilka lat później sprawdzała ciąg tych transakcji. – Posunąłbym się o jeszcze gorszy wniosek. To działanie na rzecz koncernu obcego państwa lub jego samego! Trzeba się tylko teraz zastanowić, czy beneficjentem takich działań tego urzędnika wysokiej rangi miał był włoski, czy rosyjski interes.
Po naciskach Chwasa realizacja porozumienia zostaje wstrzymana.

Chwas ułatwia roszczenia wobec Polski
We wrześniu 1999 r. włoski koncern zaskarżył AKR S.A. do sądu arbitrażowego o odszkodowanie z tytułu niewywiązania się jej z podpisanego porozumienia. W odpowiedzi na pozew Lucchiniego strona polska w 2001 r. wniosła odrębną sprawę przeciwko Włochom o zapłatę kwoty 2,1 mln euro wynikającej z umowy prywatyzacyjnej. To jednak tylko pogorszyło sytuację, bo i ten proces skarb państwa przegrał. Wyrok brzmiał, że zapłata może nastąpić dopiero po przekazaniu Włochom wszystkich gruntów. Przy okazji trybunał orzekł, że Włochom należą się dodatkowe grunty oprócz wymienionych w umowie prywatyzacyjnej.
7 maja 2002 r. sprawa zakończyła się wyrokiem niekorzystnym dla Polski. Skarb państwa miał zapłacić Włochom 30 mln Euro odszkodowania. W ten sposób, podlegająca ARP i MSP, AKR S.A. stanęła przed groźbą upadłości.

Kolejne porozumienie i nowe kłopoty
Władze AKR SA postanowiły nie dopuścić do upadłości i wynajęły firmę, która pomogła wynegocjować z Włochami kolejne porozumienie i ostatecznie rozliczyć całą umowę prywatyzacyjną z korzyścią dla skarbu państwa. Jednak w resorcie pomysł ten się nie spodobał i urzędnicy na wszelkie sposoby znów próbowali zablokować zawarcie porozumienia.
– Zarządowi AKR zalecano ogłoszenie upadłości. To z kolei było jednoznaczne z otwarciem ścieżki dla Włochów do nowej walki o odszkodowanie od skarbu państwa – mówi były doradca zarządu ARP. – Agencja Rozwoju Przemysłu wysyłała nawet pisma ponaglające zarząd spółki do ogłoszenia upadłości.
Pomimo uzgodnionych warunków porozumienia, resort skarbu tak długo zwlekał z podpisaniem umowy, że zniecierpliwiony Lucchini, będący tuż przed przejęciem przez rosyjski Siewierstal (sic!), wniósł kolejny pozew o odszkodowanie w wysokości 160 mln euro, jednak tym razem pozwał sam skarb państwa. Gdyby wygrał kolejną sprawę Polska winna byłaby koncernowi ponad 250 mln euro, co przy ówczesnym stanie kursu tej waluty równałoby się prawie 1,5 mld zł. – Żaden z urzędników MSP nie zwrócił uwagi na to, że wskutek przegranych postępowań arbitrażowych zamiast odszkodowania trzeba było oddać Włochom więcej gruntów, niż wynikało to z umowy prywatyzacyjnej i w ten sposób powstała szkoda w majątku skarbu państwa w wysokości 64 mln zł, bo tyle były warte te grunty – mówi pracownik ARP. – Gdyby porozumienie z 1998 r. zablokowane przez Chwasa zostało zrealizowane, żadnej szkody w majątku skarbu państwa by nie było. Niewiele brakowało, by skarb państwa miał jeszcze zobowiązanie wobec koncernu rosyjskiego na 1,5 mld zł.
Porozumienie zostało zawarte w maju 2005 r., ale zarząd, który je podpisywał został usunięty ze spółki i oskarżony o działanie na jej szkodę z powodu… zawarcia umowy z firmą, która opracowała porozumienie.

Pawlak milczy
O kontrowersyjną decyzję Waldemara Pawlaka zapytaliśmy w Ministerstwie Gospodarki. Jednak w resorcie nikt nie potrafił odpowiedzieć nam na pytania: dlaczego minister powołał Andrzeja Chwasa na tak eksponowane stanowisko, mimo, że ten naraził skarb państwa na 1,5 mld zł strat oraz spowodował szkodę w majątku skarbu państwa w wysokości 64 mln zł? Nie udało się nam również dowiedzieć czy działania Andrzeja Chwasa przeciwko skarbowi państwa i na rzecz strony włoskiej, a w konsekwencji też na rzecz rosyjskiego koncernu Siewierstal, nie budzą obaw ministra gospodarki co do realizacji strategii dotyczącej dywersyfikacji dostaw nośników energii pod jego kierownictwem?
Co ciekawe o działaniach Andrzeja Chwasa tak niekorzystnych dla Polski pisał w marcu 2005 r. w swej interpelacji poseł Jan Bury z PSL (dziś pełniący funkcję sekretarza stanu w MSP). Najwyraźniej na Pawlaku nie zrobiły wrażenia informacje jego współpracownika, który dokładnie przedstawił w swym piśmie zabiegi Chwasa w sprawie konfliktu z Lucchinim i Siewierstalem.

PS. Kilka dni po publikacji na temat sabotażu ekonomicznego Andrzeja Chwasa Ministerstwo Gospodarki zdecydowało się odpowiedzieć na nasze pytania, dot. niekorzystnych dla Skarbu Państwa działań tego urzędnika. Stanowisko MG jest, delikatnie mówiąc, zastanawiające, stąd też postanowiliśmy poinformować wicepremiera W. Pawlaka, jak w rzeczywistości wyglądała praca jego podwładnego w czasie, gdy pełnił on funkcję naczelnika wydziału w Ministerstwie Skarbu Państwa.

Ministerstwo ma chronić interesy SP

Gazeta Finansowa – ostatnia aktualizacja 2008-03-27

Poniżej:

1. Odpowiedź Ministerstwa Gospodarki:

Andrzej Chwas jako naczelnik wydziału nadzorującego AKR SA uczestniczył w spotkaniach i negocjacjach ze stroną włoską (Lucchini) do momentu przejęcia nadzoru nad AKR SA przez Departament Nadzoru Właścicielskiego III (2004 r.). Zaawansowany stan tych negocjacji umożliwił wypracowanie i podpisanie w 2005 r. porozumienia przez: AKR SA, Hutę Lucchini Sp. z o.o. oraz Lucchini S.p.A.

Od momentu wniesienia 71 proc. akcji AKR SA, na podwyższenie kapitału zakładowego ARP SA, decydujący głos w sprawach AKR SA należał już do ARP SA i kwestia ewentualnych roszczeń Lucchini S.p.A. w stosunku do Skarbu Państwa, nie ma na ten stan faktyczny wpływu.

Andrzej Chwas w 1998 r. nie nadzorował AKR S.A. Był wtedy naczelnikiem wydziału nadzoru nad przedsiębiorstwami państwowymi. Andrzej Chwas nie miał wpływu na kwestie związane z regulowaniem stanu prawnego nieruchomości, które miały być przekazane Lucchini S.p.A. A właśnie na nieprzekazaniu nieruchomości niezbędnych do funkcjonowania oparł swoje roszczenia odszkodowawcze Lucchini. a nie na sprawie niezbycia udziałów.

Skarb Państwa nie był stroną porozumienia z 2005 r., więc trudno mówić o powstaniu szkody w wyniku jego realizacji dla Skarbu Państwa. Mając na uwadze przedstawiony przez Pana zarzut, przypominam o obowiązku powiadomienia właściwych organów w przypadku powzięcia informacji o możliwości popełnienia przestępstwa.

Mariusz Kozłowski, z Biura Prasowego MG

2. Informacja doręczona wicepremierowi W. Pawlakowi:

MG twierdzi, że Andrzej Chwas uczestniczył w negocjacjach ze stroną włoską (do wiosny 2004 r.) i zaawansowany stan tych negocjacji umożliwił podpisanie w 2005 r. porozumienia. Tymczasem Andrzej Chwas nie uczestniczył w negocjacjach ze stroną włoską, natomiast zablokował w dn. 24 lutego 2000 r. realizację porozumienia z 1998 r. poprzez „czasowe wstrzymanie działań w tej sprawie”. Jego uczestnictwo w powołanym przez Agencję Rozwoju Przemysłu zespole negocjacyjnym do rozwiązania sporu z Lucchini, sprowadzało się do aprobaty w dn. 16 grudnia 2002 r. koncepcji przedstawionej przez ARP, wg której „należy pozostawić sprawę swojemu biegowi”, co w praktyce oznaczało akceptację upadłości AKR. Wiosną 2004 r. nie można było mówić o negocjacjach z Lucchini, gdyż te rozpoczęły się dopiero latem 2004 r. (bez udziału Chwasa), a ich stan nie mógł być zaawansowany. Ani MSP, ani ARP nie posiadały w tym czasie wypracowanego stanowiska negocjacyjnego. W spotkaniach z udziałem przedstawicieli ARP i MSP w sprawie sporu z Lucchini brał udział przedstawiciel MG, zatem tym bardziej dziwią przedstawione przez MG wyjaśnienia, które nie są zgodne ze stanem faktycznym. W związku z tym zwracam się o ponowne zweryfikowanie przesłanej w dn. 17 marca 2008 r. odpowiedzi MG odnośnie roli Andrzeja Chwasa w zawarciu porozumienia z 2005 r.

Szkoda w majątku SP w wysokości 64 mln zł nie powstała w wyniku realizacji porozumienia z 2005 r., które tylko tę szkodę wykazało. Powstała ona m.in. w wyniku opisanych powyżej działań Andrzeja Chwasa. MG uświadamiało sobie odpowiedzialność SP za niewykonanie porozumienia z 1998 r., a więc jest też świadome, że przekazanie stronie włoskiej gruntów leżących poza ogrodzeniem huty nie wynikało z postanowień umowy prywatyzacyjnej, tylko było konsekwencją przegranych dwóch postępowań arbitrażowych.

W ramach dokonanych uzgodnień w porozumieniu z 2005 r. strona włoska:

(1) odstąpiła od wszelkich roszczeń wobec SP, (2) odstąpiła od egzekucji dwóch przegranych procesów przed trybunałem arbitrażowym (I proces – zasądzenie na rzecz Lucchini od Agencji Kapitałowo-Rozliczeniowej (AKR) odszkodowania w kwocie ok. 40 mln euro na dzień zawarcia porozumienia, II proces – zobowiązanie do natychmiastowego przekazania gruntów, co było dla SP niewykonalne), (3) wycofała powództwo skierowane przeciwko SP na 160 mln euro, (4) pokryła koszty postępowania arbitrażowego na 8 mln zł i (5) przekazała AKR prawie 4 mln euro w gotówce. Przekazane grunty (niewynikające z umowy prywatyzacyjnej) były warte 64 mln zł. Zatem jest to szkoda w majątku AKR, której akcjonariuszami są ARP i SP. Wskutek braku prawidłowej realizacji umowy prywatyzacyjnej (czyli m.in. działań Andrzeja Chwasa) SP stracił 64 mln zł. Przedstawiony przeze mnie zarzut nie dotyczy możliwości popełnienia przestępstwa, tylko jasno wykazuje szkodę, której MG „nie zauważa”.

MG dysponuje dokumentami potwierdzającymi przedstawione powyżej fakty, przypominam o konstytucyjnym obowiązku MG ochrony interesów Skarbu Państwa. Co do powiadomienia właściwych organów w przypadku powzięcia informacji o możliwości popełnienia przestępstwa, to informuję, iż powiadomienie takie zostało dokonane i ma ono charakter publiczny (patrz: artykuł „Sabotażysta w gabinecie Pawlaka”, który ukazał się na stronie sienko.org, wp.pl oraz w „Gazecie Finansowej” z 14 marca 2008 r.). Przypominam również o indywidualnej odpowiedzialności ministra gospodarki za sprawy należące do jego kompetencji, jak i odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu za naruszenie konstytucji lub ustaw, a także za przestępstwa popełnione w związku z zajmowanym stanowiskiem.

Piotr Sieńko