Super Express – Ordynacka wydoiła FSO

24 czerwca 2003 - W prasie

Tysiące pracowników FSO trafią na bruk, bez odprawy. W majestacie prawa, za cichym przyzwoleniem ministrów rządu Leszka Millera firma ta straciła właśnie od 200 do 400 mln zł. Do kogo trafiły te pieniądze? Do „grupy trzymającej władzę” – ludzi ze sławetnego stowarzyszenia Ordynacka.

Upadek warszawskiego Daewoo-FSO, jak się wydaje, jest już tylko kwestią czasu. Wkrótce 3,5 tys. jej pracowników i ok. 15 tys. zatrudnionych u kooperantów straci pracę. Co gorsza, pracownicy Żerania nie dostaną odpraw. Daewoo-FSO straciło bowiem wszystkie pieniądze, które w razie upadku miały być przeznaczone właśnie na ten cel. – To była swoista rezerwa na czarną godzinę – potwierdza Michał Relewicz, członek zarządu Daewoo-FSO. – Teraz trudno nam będzie zdobyć pieniądze na wypłaty.

Dlaczego sytuacja jest aż tak poważna? Otóż przedsiębiorstwo przestało być właścicielem wartego, według specjalistów od 200 do 400 mln zł, Daewoo Towarzystwa Ubezpieczeniowego S.A. DTU zapewniało dotąd finansową stabilność firmie i stanowiło swoisty filar bezpieczeństwa dla Żerania. Miało też odgrywać ważną rolę w programie ratowania FSO.  – Co się stanie teraz, nie wiem – kwituje Maciej Relewicz.

Wycyckali Żerań

Jak do tego doszło? Stało się tak dzięki kilku rządowym decyzjom, finansowym zagrywkom paru firm i żonglowaniu akcjami ubezpieczalni. Daewoo-FSO straciło 87,43 proc. (nominalnie wartych 87 mln zł) udziałów w Daewoo Towarzystwo Ubezpieczeniowe. Zrobiony na szaro motoryzacyjny koncern musi się teraz zadowolić zaledwie dwoma procentami, wartymi niespełna 1,7 mln. – Walczymy o odzyskanie towarzystwa, ale jest już ono w cudzych rękach – przyznaje Michał Relewicz.

Zamiast zastrzyku

W czyich? Nowymi właścicielami ubezpieczalni, od końca maja noszącej nazwę Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego, są firmy związane z ludźmi lewicy, a dokładnie dawnymi członkami Zrzeszenia Studentów Polskich, którzy założyli Stowarzyszenie Ordynacka. Kiedy 2 lata temu Daewoo-FSO znalazło się w kryzysie, należące do niego i zajmujące wówczas 4. miejsce na rynku ubezpieczeniowym Daewoo Towarzystwo Ubezpieczeniowe również popadło w tarapaty. Potrzebowało dokapitalizowania – pieniędzy, których FSO nie było mu w stanie dać. Rząd wprowadził zarząd komisaryczny. Ten zajął się szukaniem inwestora. Przez lata pojawiali się i odpadali kolejni chętni. Cały czas – jak się wydawało – szukano pieniędzy. Na krótko przed końcem ustawowego czasu pracy komisarza zdecydowano się na skomplikowaną operację: wprowadzono 5 udziałowców. Mieli przynieść 60 mln zł. Faktycznie wnieśli tylko 15 mln zł gotówki. Reszta to posag w postaci akcji – czasem bardzo dziwnie wycenianych.

Podzielili się tortem

Połowę udziałów przejął Ciech, spółka Skarbu Państwa działająca w sektorze chemicznym (weszła za pośrednictwem dwóch swoich spółek Janikosody i Soda Mątwy). Prezesem Ciechu jest Ludwik Klinkosz, szef Rady Biznesu Ordynackiej. Niemal 1/4 firmy przejęło Polskie Towarzystwo Reasekuracyjne, którego właścicielem są z kolei takie spółki jak: KGHM, PZU, PZU Życie, Altra Group, Bank Handlowy, Bank Współpracy Europejskiej związany z Aleksandrem Gudzowatym i inne. Tylko w tym pierwszym przedsiębiorstwie (KGHM) wysokie stanowiska, włącznie z teką prezesa piastuje trzech członków Ordynackiej – Stanisław Speczik, Józef Dudziak i Jarosław Andrzej Szczepek. Pierwszy jest prezesem, drugi dyrektorem nadzoru właścicielskiego i służb informacyjnych. Ostatni pełni funkcję wiceprezesa ds. finansów i handlu. PTR jako jedyne wniosło żywą gotówkę – 15 mln zł.

Jak z Matriksa

Nowymi właścicielami towarzystwa stały się również dwie prywatne firmy Matrix.pl oraz Investa. Pierwsza współpracuje m.in. z kojarzonymi z Ordynacką spółkami, np. z Polkomtelem (Plus GSM) i Telewizją Polską, wykonując dla nich bardzo lukratywne usługi. Druga zajmuje się dystrybucją metali. Matrix i Investa przejęły 24 proc. ubezpieczalni Daewoo nie wkładając ani złotówki. W jaki sposób? Matrix.pl i Investa zapłaciły akcjami innej spółki – działającej na rynku teleinformatycznym firmy Pro Futuro. Akcje Pro Futuro, warte nominalnie 200 zł za sztukę, przy tej transakcji wyceniono jednak na 29 tys. zł za sztukę! Dlaczego? Bo tyle mają być warte za kilka lat. Ta wirtualna wycena nie dziwiła nikogo, tak w rządzie, jak i KNUiFE, trzymającej pieczę nad całym interesem. Nikomu nie przeszkadzało, że w ostatnich dwóch latach Pro Futuro przyniosło ponad 50 mln zł strat. Kółko Ordynackiej Pro Futuro prowadzi interesy z wydawnictwem Muza SA, jednoznacznie kojarzonym z nazwiskiem Czarzasty. Jak doniosła ostatnio Gazeta Wyborcza, kooperuje również z firmą Tel Energo kontrolowaną przez państwowe Polskie Sieci Elektroenergetyczne, czyli… Ordynacką. Prezesem PSE jest bowiem działający w stowarzyszeniu Stanisław Dobrzański. Prócz niego w PSE działa Ireneusz Nawrocki (szef rady nadzorczej), wywodzący się także ze stowarzyszenia. Tak zamyka się koło Ordynackiej, która pośrednio poprzez powiązane ze sobą firmy weszła w posiadanie co najmniej 3/4 Daewoo TU.

– Dzięki temu rzeczywiście ludzie „z grupy trzymającej władzę” mogą rządzić niepodzielnie gigantycznymi pieniędzmi – ocenia jeden ze znanych polskich ekonomistów, który ze względu na charakter sprawy… prosi o anonimowość. – Już dziś wiadomo, że za jakiś czas sprzedadzą firmę z zyskiem.

Były wiceminister skarbu Ireneusz Sitarski, dziś przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego, dał zgodę, by spółki Ciechu weszły do interesu. Wszystko działo się za wiedzą Jana Monkiewicza, szefa Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, a byłego prezesa PZU, podejrzanego o niegospodarność. Wiceminister finansów w gabinecie Grzegorza Kołodki Andrzej Sopoćko zgodził się, by udziały FSO w spółce Daewoo Towarzystwo Ubezpieczeniowe spadły z 87 do 2 proc. Dwóch jego poprzedników nie chciało dać zgody na taką zmianę. Każdy z nich przepracował potem kilkanaście dni i odchodził ze stanowiska.

Krewni i znajomi królika, czyli siła sitwy

Kadencja zarządu komisarycznego w DTU kończyła się w piątek, 23 maja (nazajutrz ubezpieczalnią znów miało rządzić Daewoo-FSO). Tego ostatniego dnia jednak zarejestrowano Polskie Towarzystwo Ubezpieczeniowe – spadkobiercę DTU. W Krajowym Rejestrze Sądowym adnotacja o powstaniu PTU pojawiła się tuż po godz. 20.16!!! W nowym towarzystwie przewodniczącym rady nadzorczej został Ireneusz Sitarski, do kwietnia tego roku wiceminister skarbu w gabinecie Wiesława Kaczmarka (Ordynacka). To Sitarski wydał zgodę na to, by spółki Ciechu (Janikosoda i Soda Mątwy) weszły do interesu. Prezesem nowego towarzystwa została Grażyna Brocka, jeden z ostatnich komisarzy powołanych przez rządowego nadzorcę Komisję Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.

Super Express z dn. 2003-06-24 (numer 145 )
Wydanie: Warszawa
Wkładka: Gazeta Strona: 2 ( wydarzenia )
Tytuł: Ordynacka wydoiła FSO
Autor: Piotr Sieńko